czwartek, 8 września 2016

niedziela 05.06.2016

Wycieczka w góry pobudka 5:10. Wiem że to nie jest dzisiejsza data ale wydarzenia które działy się w tym czasie w pewien sposób skłoniły mnie do założenia tego bloga, pisania tego pamiętnika. A więc obudziłam się o 5:10 cóż chcąc nie chcąc wstawać musiałam i to w niedzielę bo o 7:40 miałam wyjazd autokarem. Zaspana wstałam, poszłam do kuchni gdzie czekało na mnie pyszne śniadanie. Poranna toaleta, ubrałam się, kontem oka sprawdziłam czy wszystko zabrałam. Walizka była pełna wiedziałam że czegoś zapomnę ale miałam nadzieję że coś nieistotnego. Podjechałam z rodzicami pod szkołę nie widziałam nikogo z mojej klasy. Powiedziałam że nie wyjdę siłom zaciągnęli mnie na miejsce zbiórki. Nagle na końcu ulicy widzę samochód mojej koleżanki pomyślałam ''no w końcu''. Powitałam ją i usłyszałam nadjeżdżający autobus. Pożegnałam się z rodzicami. oczywiście miejsca na końcu autobusu były zajęte musiałyśmy usiąść nieopodal nauczycieli. Podróż mijała szybko słuchałam muzyki i spałam. O jakiejś 11 obudził mnie dziwny głos mikrofonu oczywiście mówił kto? pan Leszek jeden z nauczycieli który bardzo lubi być w centrom uwagi i ogólnie wygłupiać się. Z pozoru jest bardzo poważny ale czasami widać że drzemie w nim dusza małego dziecka. Dobra, dobra nie będę już zanudzać przejdźmy do konkretów. A więc tak w drodze w góry uświadomiłam sobie że nie spakowałam oczywiście ręcznika taa.. typowa Bella. natomiast na drugi dzień zgubiłam telefon w ostatniej chwili myślę nie ma go (rozpacz) szukałam go z koleżanką ona znalazła przytuliłam ją ze szczęścia i pobiegłyśmy do autokaru. Pan Leszek był bardzo na mnie zły powiedział że, dziwne że ja się tam nie zgubiłam. Wszyscy się patrzeli na mnie jak na jakąś idiotkę myślałam że zapadnę się pod ziemię. Wrzuciliśmy do pensjonatu w którym, nocowaliśmy wieczorem przeszłam się na spacer z koleżankami i kolegą. Poszliśmy usiąść nad basen. Wstając z leżaka co oczywiście moja niezdarna i bardzo niekumata koleżanka Agata popchnęła mnie i co wleciałam do basenu. Zanurzyłam się w całości, woda była lodowata a oni śmiali się, nie pomogli mi nawet wydostać się z tego basenu cud że przeżyłam. Nagle usłyszałam głos pani Iwony nauczycielki której, tak nienawidzę że wolała bym się chyba utopić (nie no nie to był żart-dowcipna Bella). Już słyszałam jej krzyk i jazgot w uszach a tu ku mojemu zdziwieniu przybiegła z ręcznikiem i pocieszała mnie że nic się nie stało. Chyba zaczęłam ją lubić. A więc te zdarzenia nasunęły mi pomysł założenia tego bloga bo mam wrażenie że mam bardzo nietypowe przeżycia. 

Ps. Przepraszam za błędy. 


                                            Buziaczki :)
                                               ~Bella~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz